Jak sztuka pomaga budować kulturę organizacji

4 grudnia 2025

Rozmowa Magdaleny Zagrodnik (Partner, Board Member w Walter Herz) z artystką Lidią Lesiecką.

Sztuka coraz częściej pojawia się w strategiach workplace i w rozmowach HR-u o well-beingu. Podczas krakowskiej edycji Akademii Najemcy Walter Herz „Siła Zmiany. Ludzie, biuro i AI w nowej rzeczywistości” obrazy Lidii Lesieckiej były integralną częścią przestrzeni wydarzenia – tłem rozmów o przyszłości pracy, a jednocześnie punktem wyjścia do bardzo praktycznych pytań: co daje sztuka w biurze, jak wpływa na zespół i jak może pomagać markom?

Magdalena Zagrodnik: Z naszego feedbacku po wydarzeniu Akademii Najemcy w Krakowie wynika, że ludzie naprawdę zauważyli sztukę. Jak Ty patrzysz na takie wydarzenie: konferencja m.in. o AI, a obok Twoje obrazy?

Lidia Lesiecka: Dla mnie to jest naturalne połączenie. Mówimy o zmianie, o nowej rzeczywistości pracy, o technologiach, ale wszystko i tak dzieje się zawsze w konkretnej przestrzeni.

To, co jest ważne: aby sztuka nie była jedynie „dekoracją do eventu”. Była elementem doświadczenia uczestników, którzy wchodząc do sali, od razu widzieli dużą, spójną wizualnie ekspozycję. W przerwach wiele osób podchodziło, pytało o konkretne obrazy i od razu przechodziło do rozmowy o swoich biurach. Bardzo często przewijało się zdanie: „U nas mamy puste ściany, aż prosi się o coś takiego”. To pokazuje trend: biura i wydarzenia biznesowe przestają być neutralnym tłem, a zaczynają być świadomie zaprojektowanym środowiskiem – także wizualnie.

Jakie są dziś główne kierunki, jeśli chodzi o sztukę w biurach? Czy dostrzegasz jakieś konkretne tendencje w projektach, które miałaś okazję ostatnio realizować?

Dostrzegam kilka wyraźnych trendów:

  1. Sztuka jako element koncepcji
    Coraz częściej jestem zapraszana na etapie projektowania biura, razem z architektem. Nie w momencie: „mamy puste ściany, trzeba coś powiesić”, tylko w momencie: „projektujemy strefy, zastanówmy się od razu, jaką rolę może w nich spełniać sztuka”.
  2. Strefowość – inne obrazy do różnych funkcji biura
    Inna energia w strefie focus, inna w chill roomie, inna w salach kreatywnych. Tam, gdzie potrzebne jest skupienie – spokojniejsze kompozycje, stonowana paleta. W miejscach spotkań – bardziej dynamiczne, energiczne prace.
  3. Rotacyjne „mini galerie”
    Firmy zaczynają traktować biuro jak przestrzeń wystawienniczą. Zdarza się, że prace zmieniają się co kilka miesięcy. Zespół ma poczucie świeżości, a pracodawca może np. promować lokalnych artystów.
  4. Silniejsze powiązanie z marką
    Nie chodzi o wieszanie logotypów, tylko o spójność wartości: jeśli firma mówi o innowacji, odwadze, lokalnym zakorzenieniu, to dobrze dobrana sztuka potrafi to wizualnie „przetłumaczyć”.

To jest realna zmiana od „ładnych obrazków” do narzędzia, które wspiera strategię miejsca pracy.

Jak to realnie przekłada się na zespół? Z poziomu HR i administracji najczęściej słyszymy pytanie: „Co to realnie zmienia dla ludzi?”.

Dobrze zaprojektowana wizualnie przestrzeń wspomaga efektywność zespołów. Mózg ma naturalne „punkty odpoczynku” – zamiast patrzeć non stop w ekran, wzrok może się na chwilę zatrzymać na obrazie. To są drobne, często niezauważalne mikroprzerwy, które wpływają na odczuwany poziom napięcia i zmęczenia. Po drugie – sposób korzystania z biura. Widzę to w projektach: jeśli w częściach wspólnych pojawia się spójna sztuka, ludzie chętniej z nich korzystają. Kuchnia, recepcja, korytarze stają się realnymi przestrzeniami integracji, a nie tylko tranzytem. Po trzecie – identyfikacja z miejscem. Jeśli zespół ma wpływ na to, co wisi na ścianach (poprzez warsztaty, głosowanie, wybór prac), rośnie poczucie, że „to jest nasze biuro”, a nie przypadkowo wynajęta przestrzeń. Z perspektywy HR to są bardzo konkretne argumenty: sztuka wspiera well-being, integrację, retencję – bo ludzie po prostu lubią wracać do miejsca, które jest „dla nich”.

Z perspektywy marki i relacji z klientami to też jest odczuwalne. U nas w Walter Herz często słyszymy: „Macie świetne biuro, dużo mówi o firmie”. Opowiedziałabym o jednym naszym projekcie, a Ty może skomentujesz, co tu „zagrało”. W ramach inicjatywy integrującej zespół zrobiliśmy warsztaty malarskie, ale w zespołach złożonych z osób, które na co dzień ze sobą nie pracują. Doradcy, marketing, administracja, różne działy – razem przy jednym płótnie. Te prace wiszą dziś na ścianach naszego biura. I bardzo często spotkanie z klientami zaczyna się od pytania: „Kto to malował?”, „Czy to lokalny artysta?”, „Dlaczego akurat takie kolory?”. Rozmowa o rynku czy transakcjach startuje od bardzo ludzkiego poziomu, od historii naszego zespołu. Dystans znika w kilka minut.

To jest świetny przykład, w którym kilka warstw spotyka się naraz: integracja wewnętrzna – ludzie z różnych działów pracują razem nad jednym płótnem, tożsamość – efekt tej pracy zostaje w biurze i jest codziennie widoczny dla wszystkich, pierwsze wrażenie klienta – od wejścia widać, że to nie jest „generyczne” biuro, tylko miejsce z własną historią. Z perspektywy marki takie obrazy działają jak naturalna „rozmowa otwierająca” – budują klimat współpracy i pokazują kulturę organizacyjną bez slajdów i oficjalnych deklaracji.

Przejdźmy do konkretów. Od czego Twoim zdaniem powinna zacząć dyrektorka administracji albo HR, która po tej rozmowie pomyśli: „Chcę zrobić pierwszy krok w stronę sztuki w naszym biurze”?

Zaczęłabym od trzech prostych kroków.

1. Audyt przestrzeni
Najpierw warto spokojnie przejść biuro – jak użytkownik, a nie osoba odpowiedzialna za metry i budżety. Zobaczyć, gdzie ludzie najchętniej siadają, gdzie jest pusto, które miejsca „ciągną w dół” – są zimne, przypadkowe, bez charakteru.

2. Zdefiniowanie celów
Potem dobrze jest odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  • w których strefach potrzebujemy więcej spokoju, a w których więcej energii?
  • co jest dziś priorytetem: lepsza integracja zespołu, mocniejsze „wow” dla klientów, czy przede wszystkim poprawa komfortu codziennej pracy?

3. Dobór formuły
Dopiero na tym tle wybieramy rozwiązanie adekwatne do budżetu i celów. Może to być:

  • zakup prac (pojedynczych lub całych cykli) dopasowanych do konkretnych stref,
  • rotacyjna „mini galeria” tworzona we współpracy z artystą,
  • warsztaty i tworzenie prac razem z zespołem, tak jak u Was w Walter Herz.

Na tym etapie bardzo pomaga włączenie architekta wnętrz i artysty. Dzięki temu powstaje spójna koncepcja, a nie zbiór przypadkowych „ładnych obrazków” na ścianach.

Na koniec – jedno zdanie dla osób decyzyjnych, które patrzą na biuro bardzo biznesowo: tabela kosztów, ROI, KPI. Co byś im powiedziała?

Że sztuka w biurze to nie jest wydatek „na ładne ściany”, tylko inwestycja w doświadczenie pracownika i klienta. A to bezpośrednio przekłada się na retencję, skuteczność rekrutacji i sposób, w jaki firma jest zapamiętywana na konkurencyjnym rynku. Jeśli biuro ma wspierać strategię biznesową, to warto, żeby ściany również „pracowały” – nie tylko metry i sprzęt.

Lidia Lesiecka – krakowska artystka wizualna, tworzy ekspresyjną abstrakcję i impresyjne pejzaże. Absolwentka Instytutu Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie (dyplom z grafiki warsztatowej w pracowni prof. Andrzeja Bębenka). Członkini ZPAP, ma na koncie kilkadziesiąt wystaw w Polsce i za granicą, a jej prace znajdują się w prywatnych kolekcjach na całym świecie.

OCEŃ
5/5 (3)